Obserwuję

Dzień Świętego Patryka, czyli jak się bawi Dublin

Jako że blog został założony w wigilię Dnia Świętego Patryka, obchody tego właśnie święta są tematem mojego pierwszego posta.

Siedemnastego marca przypada rocznica śmierci patrona Irlandii i chrystianizacji, która za jego sprawą się dokonała. Wydarzenia te miały miejsce w V wieku, więc należą już do odległej historii.

A o co tak naprawdę chodzi w tym zielonym zamieszaniu? Po pierwsze i najważniejsze o dobrą zabawę! Sam fakt, że nie trzeba w tym dniu iść do pracy, jest dla większości wystarczającym powodem do radości. Dokładając do tego jeszcze kilka składników, wychodzi nam danie prawie tak pyszne jak… frytki z octem 😉

W Dublinie już na kilka dni przed samym świętem, mają miejsce różne wydarzenia, takie jak koncerty, spektakle, wystawy, wycieczki tematyczne, a wieczorem najważniejsze budynki w mieście zostają podświetlone na zielono. Parada przechodząca przez centrum jest jednak tym, co daje sygnał do rozpoczęcia prawdziwego świętowania. Od dwunastej na największych ulicach można cieszyć oko tym, co przygotowały specjalnie na tę okazję szkoły, organizacje i instytucje. Jest jednak pewien warunek, najpierw trzeba znaleźć miejsce oddalone mniej niż pięć kilometrów od barierek, bo współoglądajacych jest sporo. Dobrym rozwiązaniem  może okazać się wygodny murek, pomnik, sygnalizacja świetlna, tudzież przyniesiona ze sobą drabina. Pomysłowość ludzka nie zna granic.

Kiedy paradę mamy odhaczoną, warto zaspokoić pragnienie w jednym z wielu pubów. Tego dnia króluje whiskey i Guinness. W wersji bezalkoholowej polecam zielonego shake’a z McDonalda lub inny napój, w tym dniu specjalnie barwiony na kolor shamrockowy. Jeśli znaleźliśmy już swój kawałek podłogi w jakimś lokalu, co też do najłatwiejszych zadań nie należy, zauważymy, że po równo w nim Irlandczyków i turystów. Część z nich przyjeżdża z bardzo odległych zakątków świata, by w tym dniu cieszyć się niepowtarzalną atmosferą. Nawet jeśli nie pierwszy rzut oka nie dostrzeżemy różnicy, to kiedy wybrzmią wszystkie kawałki U2, z jednej strony ludzie nadal będą śpiewać w głos a  z drugiej tylko radośnie tupać nóżkami i zastanawiać się czy to jeszcze język angielski czy już irlandzki. Ci drudzy, to właśnie my 😉

Mogłabym napisać, że zabawa trwa do białego rana, ale tak naprawdę niewielu jest zawodników, którzy byliby w stanie to wytrzymać. Mimo tego, że z godziny na godzinę trzeźwego coraz trudniej spotkać i mimo tego, że centrum wypchane jest po brzegi, to cały czas jest sympatycznie. Garda zaś czuwa nad bezpieczeństwem, bez wlepiania mandatów. To mi się podoba!

Polecam przeżyć to chociaż raz 🙂

Sláinte!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s